Definicje terminów

Goście cieszyli się wszyscy a pili. Wtem, gdy sobie już dużo tego picia pozwolili, odzywa się nagle trzykrotnie za oknem kogut, który chcąc babce dopomóc, zapowiedział jej, że pójdzie po ten kubek i odzyska go: - Kikiryku, kikiryku! Pijecie nie z pańskiego, ale ze skradzionego babce kubka! Rozgniewany pan kazał koguta natychmiast schwytać i wrzucić w głęboką studnię na podwórzu. Tutaj ów kogut w wodzie jak zaczął pić a pić wodę, tak calutką wodę wypił, aż w studni zrobiło się sucho i przyleciał znowu pod okno i zaczyna krzyczeć: definicje terminów - Kikiryku, kikiryku, ze skradzionego babce kubka! Zdziwiony tym i rozgniewany pan każe powtórnie łapać koguta i wrzucić go w rozpalony piec, gdzie buchały płomienie.

SUKNIE ŚLUBNE

Od klatki jego szły druty z dzwonkami do łóżka królewskiego. Głupi z krukiem, niby jako podróżni, przychodzący dziwić się bogactwom panującego i przepychowi jego pałaców, obejrzeli wszystko. Wieczorem kruk powiada głupiemu: - Ja wszędzie pootwieram, gdzie nam iść wypadnie. Ty bierz ptaka, lecz klatki nie tykaj. Poszli więc, kruk otworzył, ale głupiego przestraszył mocno dziób zakrzywiony i do wykłucia oczu nastroszony, więc w obawie chwycił za klatkę.

Idą, idą, weszli w bór i znaleźli pusty domek. Weszli i tam zostali. Następnego dnia poszli na polowanie i tylko zostawili Wyrwidęba, żeby im gotował. Ten się uwija, ma obiad prawie gotowy, pieczeń upiekł. Wtem przychodzi skądś niby żebrak dziadek taki, co miał trzy łokcie brody, a jego samego tylko łokieć było. Dziadek zmówił pacierz i prosi o jałmużnę. Wyrwidąb uciął kawał pieczeni i daje mu. A dziadek: - Co ty mi dajesz? Ja tego nie chcę! I skoczył do niego, i zaczęli się bić; ten tego brodą wali, ten tego drewnem; ten tego brodą, ten tego drewnem. www.ekspres.biz/zakres.php Magnatka wnuka niespodziewanie pisze znane okienka.